
Cyk, Cyk, Cyk... słyszymy zewsząd. W parku, w autobusie, kinie a nawet (o zgrozo!) w kościele. Moda na robienie sobie zdjęć w najróżniejszych sceneriach osiągnęła punkt krytyczny. Dosłownie.
Nie zainteresowałabym się tym tematem, gdyby nie podekscytowany głos spikera radiowego informujący, że w najbliższym czasie ilość śmiertelnych wypadków podczas robienia sobie selfie zwiększyła się ponad te spowodowane nieuważną jazdą na drogach. I stale rośnie! Kiedy moda na robienie sobie zdjęć doszła do takiego punku? Co przegapiłam i jak to się stało?
Ale zacznijmy od początku. Czym właściwie jest selfie? Z pomocą przychodzi nam Kabaret Skeczów Męczących, który pięknie ujął sedno sprawy:
Jeżeli jednak ta definicja nie zaspokoiła Waszej ciekawości, internetowe źródła podają nam taką oto regułkę:
Selfie to rodzaj fotografii autoportretowej, wykonywanej z aparatu fotograficznego, który zwykle trzymamy w ręku.
Proste? Proste.
Możemy wyróżnić parę rodzajów selfie tj. „zaraz po przebudzeniu”, selfie dziubkowe, ze zwierzęciem (kot, pies, cokolwiek, co jest urocze i jednocześnie nie jest człowiekiem), selfie z BFF, z BAE, zdjęcie w lustrze aż w końcu zdjęcia... na krawędzi.
Intencją selfie jest jego późniejsza publikacja na portalach społecznościowych, ale co, jeśli autor nie zdąży tego zrobić? Jednym z najgłośniejszych przypadków był wypadek 58-letniego turysty, który zginął, wpadając do aktywnego wulkanu. Tak, robił sobie w tym czasie selfie. Ciało 31-letniego Ślązaka zostało wyłowione z Wisły dzień po nieudanym „zdjęciu z rąsi”. Chłopak chciał uwiecznić na moście radość z koncertu AC/DC, na który się wybierał razem z przyjaciółmi. Przykładów można znaleźć więcej: polska studentka, która wyciągnęła telefon na moście w Sewilli, pilot awionetki, który regularnie robił sobie zdjęcia podczas siedzenia za sterami samolotu czy małżeństwo, które na klifie w Portugalii szukało idealnego ujęcia...

Rosyjska policja już rozpoczęła kampanię, która ma na celu propagowanie „życia bez selfie” oraz pokazywania negatywnych skutków nieostrożności w trakcie tego działania. Wszystko za sprawą statystyk, donoszących, że w 2015 roku ponad 100 ludzi odniosło jakieś obrażenia podczas robienia sobie ryzykownych zdjęć. Serwis „Mashable.com” podaje, że w tym roku więcej ludzi zmarło podczas robienia sobie selfie (12 osób) niż podczas ataku rekina (8 osób).
Robienie selfie wymaga od nas skupienia na sprzęcie, który trzymamy w dłoni, dlatego często nasza uwaga dotycząca warunków, w których się znajdujemy, nie jest wysoka. Należy pamiętać, że dużo lajków pod zdjęciem może i sprawia radość, ale tylko wtedy, kiedy jesteśmy żywi.