Nie daj się rutynie! W Twoich żyłach pasja płynie

żurnalista

Jest osobą twardo stąpającą po ziemi. Głównie milczy, ale bezustannie obserwuje za to świat wokół niej. Przyjaciele mówią, że jest złośliwa, a ona im za to z uprzejmie dziękuje. W wolnym czasie słucha muzyki wszelkiej maści, trzymając przy tym ołówek w garści. Jest fanką fantastyki i komiksów, sama też je tworzy. Uczy się wszystkiego metodą prób i błędów, bo w życiu nie ma nic zabawniejszego. A formalnie rzecz ujmując: dwie nogi, dwie ręce, głowa pośrodku, czyli – jakby nie patrzeć – człowiek.

 5 min. czytania
 0
 15
 24 listopada 2015
Rys. Angelika Kruczek
Jednym zdaniem: Zobacz, jak nie stracić tego, co naprawdę ważne. O pasji i przeszkodach w spełnianiu marzeń.

Karolina otworzyła oczy. Czerwony budzik bezlitośnie wskazywał piątą trzydzieści. Mimo ogromnej niechęci wstała z łóżka i założyła czarne dresy. Czarne włosy spięła w kok i pewnym krokiem opuściła mieszkanie.

Mimo padającego deszczu i zimnego wiatru, mijała kolejne ulice. Biegła równym tempem, a krajobraz wokół niej powoli się zmieniał. Ostre, zimne powietrze kłuło w płuca. Nogi stawały się coraz cięższe, ale zostało jeszcze kilka kilometrów. Tylko one dzieliły ją od ukończenia porannego treningu i przybliżały do celu – zostania policjantką.

Najważniejszy cel w życiu

Karolina była ambitna, od zawsze wiedziała, co chce robić. Była jednak świadoma, że to nie będzie łatwa droga. I zanim uda się jej osiągnąć zamierzony cel, minie trochę czasu. Nie zniechęcało jej to. Każdego ranka czerwony budzik dzwonił o tej samej godzinie. Każdego ranka biegała po okolicy, a potem szła do pracy w supermarkecie, z której wracała bardzo późno. Czasem ze zmęczenia napływały jej do oczu łzy. Chciała wszystko rzucić. Ale nie potrafiła. Praca w policji była dla niej czymś ważnym – to była pasja, której za nic nie chciała porzucić. W takich momentach stawała przed lustrem i patrzyła na tę wysoką brunetkę o brązowych oczach. Widziała w nich determinację i odwagę. Wiedziała, że ta dziewczyna da sobie radę, nawet jeśli będzie to wymagało poświęceń.

Mijały miesiące, a ona wciąż trwała przy swoim celu. Jednak coraz częściej pojawiały się oznaki zrezygnowania. Praca zaczęła pochłaniać ją bez reszty. Nie było to zajęcie, o którym marzyła, lecz konieczne, by przeżyć. Nie miała innego wyjścia, dlatego zatracała się w niej coraz bardziej. Zmęczenie brało górę i ostatecznie coraz bardziej zapominała o swoich marzeniach. W końcu je porzuciła.

Początek szarych dni

Czerwony budzik już od tygodni nie budził o piątej trzydzieści. Czarne dresy leżały w koszu z praniem. Skończyły się biegi i przygotowania do testów. To był koniec marzeń i pasji. Dziewczyna wstawała tylko po to, by iść do pracy. Jak robot wykonywała wciąż te same czynności. W jej życiu zagościła rutyna, a wraz z nią wszystko stało się szare. Karolina coraz częściej była smutna, podenerwowana i wyglądała tak, jakby opuściły ją siły życiowe. Już nie rozmawiała z koleżankami o swoich ambitnych planach, ponieważ ich nie miała. Gdy jej siostra zapytała ją, co zamierzała dalej zrobić, tylko wzruszała ramionami.

Nadchodziły wiosenne roztopy. Gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, pozostałość po zimie i świętach. Miniona Wigilia była pozornie taka sama, lecz czegoś w niej brakowało. Po prostu to był kolejny dzień – tak to odbierała Karolina. Po świątecznej gorączce nie było już śladu, a dziewczynę znów czekała ciężka zmiana w pracy. Po powrocie padła zmęczona na kanapę. Wzięła pilot, włączyła telewizor i patrzyła się w niego bezmyślnie. Zajadając chrupki, zmieniała programy. Nagle jej uwagę przykuły wiadomości:

Właśnie zostaliśmy poinformowani, że na terenie posesji w Magdalence ukrywają się groźni bandyci Robert C. i Igor P. zamieszani w zabójstwo policjanta w podwarszawskich Parolach. Posesja jest otoczona przez policjantów i antyterrorystów. Obecnie trwa zaciekła wymiana ognia, po tym jak funkcjonariusze wdarli się na, jak się okazało, zaminowaną posesję. Jedna osoba zginęła na miejscu kilkadziesiąt zostało rannych.

Serce dziewczyny zabiło szybciej. Z jakiegoś powodu nie zmieniła kanału i z niepokojem oczekiwała kolejnych informacji. Wtedy zrozumiała. Gdyby nie zrezygnowała, gdyby nie poddała się codziennej rutynie – byłaby na miejscu. Może nie pełniłaby jakiejś znaczącej funkcji, ale z dumą nosiłaby mundur reprezentujący przedstawiciela prawa. Gdy powoli pojmowała swoje błędy, łza zakręciła się jej w oku. Wstała i podeszła do lustra. Nie wiedziała, kim jest dziewczyna, którą widziała. Ta brunetka nie przypominała niczym tej sprzed dwóch lat. Brązowe oczy były jak szklane kulki, pozbawione wyrazu i motywacji. Nie lubiła tej osoby. Uderzyła pięściami o lustro. W myślach zadawała sobie pytanie: „Co się ze mną stało? Co ja robię? Głupia!”. Opuściła wzrok i zaczęła wpatrywać się gniewnie w podłogę. Obraz stawał się coraz bardziej zamazany. Na niebieski dywan spadły pierwsze łzy. Zaciskając coraz bardziej dłonie, przypominała sobie spartańskie treningi, naukę i całe poświęcenie. Podniosła głowę i ponownie spojrzała w oczy dziewczynie. „To koniec! Tym razem dam radę! Zostanę policjantką, a ty patrz i ucz się!”

Punkt zwrotny – kierunek marzenia

Po raz pierwszy od dawna czerwony budzik wydał radosny dźwięk pobudki. Karolina podniosła się z łóżka i zaczęła się ubierać. Do łask wrócił czarny dres. Wzięła głęboki wdech i odważnie ruszyła przed siebie. Po tak długiej przerwie trudno będzie wrócić do dawnej formy. To kara za błędy, którą teraz musi przyjąć z pokorą. To ostatnia szansa, innej może już nie być. Po porannym treningu poszła do pracy. Wykonując codzienne obowiązki, myślała, jak spełnić swoje marzenia. Postanowiła sprawdzić po powrocie, kiedy będą najbliższe testy sprawnościowe, a następnie odpowiednio się do nich przygotować. Włączyła komputer i natychmiast zaczęła szukać potrzebnych informacji. Teraz pozostało wszystko dokładnie zaplanować. Przez kolejne miesiące realizowała każdy punkt swojego planu. Rano bieganie, potem praca, przed kolacją kolejna porcja ćwiczeń, a następnie nauka.

Dziewczyna uspokoiła się, a wtedy świat wydał się jej bardziej przyjazny. Nie był już szary i smutny. Nie. Znów przepełniony kolorami i zapachami inspirującymi do życia. Z uśmiechem cieszyła się każdym najdrobniejszym szczegółem, wyobrażając sobie moment, w którym będzie mogła założyć mundur. Nigdy przedtem nie była tak pełna energii. W kalendarzu odznaczała kolejne dni. Chwila prawdy (dzień egzaminu) była coraz bliżej. Jednak życie postanowiło wywinąć jej kolejnego psikusa. Okazało się, że mimo prośby o dzień wolny, dostała w swojej pracy zmianę w dniu testów sprawnościowych. Musiała dokonać wyboru.

W dniu, w którym szefowa wypisała jej wypowiedzenie, Karolina zdała testy i tym samym mogła stawiać pierwsze kroki jako policjantka. Coś musiało się skończyć, by coś innego mogło się zacząć.

Dziś nie żałuje swej decyzji. Podążyła za głosem serca i robi to, o czym zawsze marzyła. Dopiero zaczyna pracę jako funkcjonariuszka policji i choć czasem bywa trudno, jest szczęśliwa. To pasja daje jej siłę do działania i stawiania sobie kolejnych celów. Teraz wie, że jej życie bez TEGO byłoby tylko zwykła wydmuszką.

Autorka tekstu jest również autorką rysunku ilustrującego ten artykuł.

Udostępnij na  (15)Skomentuj