Dognapping – tragiczny finał czy początek walki?

żurnalista

Samozwańczy varsavianista i krytyk społeczny. Próbował swoich sił w świecie filmu, reklamy, handlu, a nawet społecznictwa. Wieczorami, zwłaszcza w weekendy, walczy w Internecie na argumenty z licznymi antagonistami. Uważa, że czyni go to zamaskowanym superbohaterem. Twórca larpów i gier miejskich, kocha podróżować sposobami niestandardowymi. Jako literacki hipster czyta rzeczy, które już dawno nie są modne i prawdopodobnie już nigdy modne nie będą. Najłatwiej jest go spotkać nieogolonego z kubkiem po brzegi wypełnionym kawą i papierosem niedbale zatkniętym w zębach.

 6 min. czytania
 30
 352
 25 listopada 2015
fot. Pixabay
Jednym zdaniem: Kontynuacja dramatycznej historii boksera o imieniu Diana, opisanej przez nas w październiku.

Bokser o imieniu Diana trafił do fundacji SOS Bokserom po wyjściu poza posesję swojego pana. Mimo że właściciel zgłosił się do władz organizacji, ta odmówiła wydania psa i zaczęła robić wszystko, żeby udowodnić, że zabranie zwierzęcia było zgodne z prawem. Opisana przez nas w październiku historia Diany znalazła swój tragiczny finał w krótkim komunikacie na stronie internetowej fundacji, informującym o śmierci psa. Internauci walczący z nadużyciami organizacji prozwierzęcych nie uznali tego jednak za koniec swojej walki.

5 listopada funkcjonariusze policji w asyście Straży dla Zwierząt i przedstawicielki Fundacji Emir dokonali interwencji (wizji lokalnej z założeniem przejęcia podopiecznych w razie konieczności) w hotelu dla zwierząt w miejscowości Jajkowice. Znamienne jest to, że właśnie w tym miejscu „swoje” zwierzęta przechowywała również fundacja SOS Bokserom. W trakcie interwencji przejęto 6 psów. Według sprawozdania Krystyny Sroczyńskiej z fundacji Emir:

Stan w jakim znajdują się wszystkie psy i warunki ich bytowania w hotelu dla zwierząt w Jajkowicach, wyczerpują znamiona przestępstwa znęcania się nad psami (art. 6 ustawy o ochronie zwierząt) i mogą stanowić podstawę do złożenia stosownego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez właścicielkę oraz organizacje, które znając panujące w nim warunki oddały psy.

W oświadczeniu opublikowanym przez właścicielkę hotelu dla zwierząt na Facebooku wielokrotnie podkreśla ona, że SOS Bokserom wywiązywała się z zawartych z nią umów, że psy dostarczone przez tę organizację były zadbane, a władze fundacji nie zdawały sobie sprawy z warunków panujących w hotelu. Skoro w tym miejscu przebywały zwierzęta znajdujące się pod opieką kilku różnych prozwierzęcych organizacji, czemu tylko SOS Bokserom pojawia się tak często w krótkim oświadczeniu? Spośród innych organizacji zaledwie jedna zostaje wymieniona, a i to tylko raz.

Oświadczenie właścicielki hotelu dla zwierząt. Dlaczego cały czas wspomina tylko o jednej z fundacji przetrzymujących tam zwierzęta?Źródło: Facebook

Internauci zwrócili uwagę, że właśnie w takich złych warunkach przetrzymywana mogła być Diana, o śmierci której niepotwierdzoną informację fundacja opublikowała pod koniec października. Ta wieść również przemknęłaby niezauważona, gdyby nie czujność osób zaangażowanych w walkę o psa, uważnie śledzących zmiany na jego podstronie w witrynie SOS Bokserom.

Fundacja również opublikowała własne oświadczenie w sprawie interwencji w hotelu dla zwierząt, w którym przetrzymywała „swoje” zwierzęta. W komentarzach pod jego treścią pojawia się wiele gorzkich słów dotyczących różnych psów, które zaginęły, trafiając pod skrzydła organizacji.

"Pomagać i prosić o pomoc to nie wstyd. Wstyd to porzucić przyjaciela w potrzebie." Fundacja SOS bokserom, podobnie jak...

Posted by Fundacja SOS Bokserom on 7 listopada 2015

W świetle tych wydarzeń nie należy również zapominać o innych zwierzętach, które znalazły się pod opieką Fundacji SOS Bokserom i które z podobnych powodów co Diana nie wracają do swoich domów.

Apel internautów dotyczący psów przetrzymywanych przez SOS BokseromŹródło: Facebook

Odwołanie odrzucone

Kolejną burzę związaną z losem Diany wywołała decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Instytucja rozpatrywała odwołanie Fundacji SOS Bokserom od decyzji wójta gminy Michałowice, na podstawie której suka powinna zostać niezwłocznie zwrócona właścicielowi. Kolegium nie widziało podstaw, by pies pana Tadeusza miał zostać mu odebrany. Oskarżenia wobec fundacji nasiliły się, coraz więcej osób ze środowiska prozwierzęcego, wcześniej bezstronnych bądź broniących SOS Bokserom, zaczęło otwarcie atakować organizację.

Wydarzenie na Facebooku ma już charakter oskarżający Fundację SOS Bokserom o spowodowanie śmierci Diany. Uczestnicy wciąż nie do końca wierzą, że pies nie żyje. Zakładają, że organizacja okłamuje wszystkich na temat losu psa. W końcu akt zgonu nie został podany do wiadomości publicznej. Pamiętać też należy, że już raz, wcześniej, miała miejsce podobna sytuacja. Gdy sąd wezwał SOS Bokserom do zwrócenia właścicielom jednego z przechwyconych psów, fundacja zakomunikowała, że zwierzę uciekło.

Decyzja Samorządowego Kolegium OdwoławczegoŹródło: Facebook

Mimo wątpliwości dotyczących losu Diany, uczestnicy wydarzenia skupili się na poszukiwaniu sprawiedliwości i dokładnym monitorowaniu postępków organizacji.

Mały poligon

Warto obserwować stronę „Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych”, której powstanie zainspirowała historia Diany i SOS Bokserom. I choć cel istnienia samego fanpage’a uruchomionego przez Straż dla Zwierząt jest wyjątkowo szczytny, to wydarzenie związane z weryfikacją listy organizacji, stało się małym poligonem dla fundacyjnych przepychanek.

https://www.facebook.com/events/187094108299736/

Posted by Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych on 15 listopada 2015

Posty pełne jadu i oskarżeń oraz kłótnie w komentarzach nie mają końca, utwierdzając jedynie odwiedzających w przekonaniu, jak bardzo przeżarte wzajemnymi animozjami jest to środowisko. Oczywiście pojawiają się tam i wartościowe wpisy, takie jak bardzo ironiczny, ale bystry „poradnik” dla właścicieli psów autorstwa strony „Psy i ludzie”.

Mimo to treści pojawiające się na wydarzeniu udowadniają tylko, że oddolne inicjatywy osób zainteresowanych losem czworonogów, nie są w stanie zabezpieczyć przed nieuczciwymi organizacjami. To za bardzo podzielona społeczność (niestety pomimo starań osób usiłujących ją jednoczyć we wspólnej, ważnej sprawie), by skutecznie przeciwdziałać metodom takich fundacji jak SOS Bokserom. Oczywiście najlepiej byłoby zaufać stosownym samorządowym i sejmowym komisjom, które regulują uchwały o ochronie zwierząt w naszym kraju.

Loża wielmożnych zwierzolubów

W pracach nad projektem nowelizacji ustawy dotyczącej ochrony zwierząt brała udział zasłużona w walce o czworonogi prawniczka Katarzyna Topczewska, która w sprawie Diany ... reprezentowała SOS Bokserom.

Dziś sejmowa podkomisja rozpatrywała projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, w pracach nad którym miałam...

Posted by Kancelaria Adwokacka Adwokat Katarzyna Topczewska on 16 września 2015

Sama fundacja jest też na liście organizacji pozarządowych, których przedstawiciel znajduje się w Komisji Dialogu Społecznego ds. ochrony zwierząt. Niektórzy działacze związani ze sprawą Diany wskazują również na to, że w obu komisjach: samorządowej i Sejmowej Komisji Przyjaciół Zwierząt zasiadają ludzie niecieszący się pełnym zaufaniem środowiska prozwierzęcego.

Tu pojawia się kilka istotnych pytań. Dlaczego w ważnych komisjach i inicjatywach ustawodawczych biorą w ogóle udział osoby będące częścią tak skonfliktowanego środowiska? Kto gwarantuje, że są one godne zaufania i faktycznie, wbrew oskarżeniom (a w zgodzie z oczekiwaniami obywateli) nie „przepychają” decyzji pomagających im „wygryźć” konkurencję w postaci innych organizacji (sic!)? Czy nie byłoby uczciwiej, gdyby tego typu instytucje państwowe składały się z niezależnych ekspertów, a nie z ludzi związanych z tą patologicznie skonfliktowaną częścią sektora III (czyli organizacji pozarządowych)? Nawet poznając zdanie każdej ze stron żywych tam konfliktów, trudno jest choćby zbliżyć się do prawdy.

Ile wiadomo? Tyle, że zakomunikowano o śmierci psa. Jednocześnie w sprawie jego powrotu do właściciela zapadło już kilka decyzji. Oczywiście odwołania od nich pisane mogą być prawie w nieskończoność. Zgodnie z ironicznym komentarzem jednego z zaangażowanych w sprawę internautów po polskich instancjach są jeszcze międzynarodowe komisje i trybunały.

Reportaż o Dianie, jej tragicznej historii i SOS Bokserom również na Today.

Udostępnij na  (352)Zobacz komentarze (30)