Tinder – ślepa ulica do miłości

Redakcja Today
żurnalista
 3 min. czytania
 2
 77
 1
 19 września 2015
fot. Pixabay

Nie umiem być sama. Nie chcę być już sama. Miłość jest dla mnie najważniejsza w życiu. Dlatego założyłam konto na Tinderze – mówi 24-letnia Magda. Czy na pewno aplikacja dostarczy jej tego, czego potrzebuje?

O Tinderze usłyszałem kilka miesięcy temu, kiedy znajomy rozstał się ze swoją dziewczyną. Stwierdził, że potrzebuje zapomnieć o tym, co było i nie chce zobowiązań. W minutę pobrał aplikację na telefon i zaczął szukać osób pragnących tego samego co on.

Czego poszukujesz na Tinderze?

Kamil: Tinder jest dla mnie jak przeglądanie anonsów towarzyskich, tylko jak dojdzie do spotkania, to bzykanie jest za darmo. Nie znam ludzi poszukujących miłości i korzystających z tej aplikacji. Przeważnie każdy ma tutaj jakiś problem związany z poprzednim związkiem i na Tinderze jest tylko po to, żeby się zresetować, napić piwa, pójść do łóżka.

Magda: Tindera założyłam, bo już nie chciałam być sama. Ostatni poważny związkiem, w jakim byłam, zakończył się 7 miesięcy temu. Tamtego chłopaka też poznałam przez Internet, na Facebooku, dlatego myślę, że nie ma reguły, w jaki sposób nawiązujemy znajomość. Wierzę, że na Tinderze poznam superfaceta, w którym się z wzajemnością zakocham.

A więc Tinder jest zwykłym portalem randkowym?

K: Nie! Na zwykłym portalu randkowym ludzie raczej faktycznie myślą o poszukiwaniu miłości. Na Tinderze lajkujemy czyjeś zdjęcie i jeżeli ta druga osoba odlajkuje nasze, oznacza jedno: „będzie ruchanie”.

M: Dokładnie. Zwykły portal randkowy. Tylko tutaj jest lepiej, bo możemy ustawić promień poszukiwań i odnaleźć osobę, która jest blisko nas.

Czym jest dla ciebie miłość?

K: No, normalnie. Chodzicie razem do kina, jeździcie wspólnie na wakacje. Jak ci na kimś zależy i chcesz być z tą osobą, to jest miłość.

M: Miłość jest dla mnie inspiracją, pomieszaniem zmysłów, bezpieczeństwem. Miłość to najważniejsza rzecz w życiu. To od niej zaczyna się wszystko to, co najwspanialsze, ślub, macierzyństwo.

Gdzie można poznać miłość?

K: Na pewno nie przez neta. To chyba musi być tak, że zderzymy się ze sobą w tramwaju albo oblejemy niechcący kogoś drinkiem na imprezie lub poznamy koleżankę naszego przyjaciela. I wtedy naturalnie tę osobę poznajemy i jest szansa, że się zakochamy.

M: Wszędzie.

Jak długo korzystasz z Tindera?

K: Rok, z przerwami.

M: Pół roku, ale z przerwami.

Jakich ludzi udało się poznać?

K: Takich jak ja. W końcu wszystkie osoby, z którymi się spotkałem, wiedziały, gdzie się poznaliśmy i do czego służy Tinder. To była szybka piłka: „u mnie czy u ciebie?”.

M: Najróżniejszych. Jednak nie czułam ciągłej potrzeby chodzenia na randki. Szczerze mówiąc, spotkałam się tylko z jednym chłopakiem, ale okazał się jakiś dziwny i stwierdziłam, że sobie odpuszczę.

Długo zamierzasz jeszcze pozostać na Tinderze?

K: Nie chcę teraz żadnego stałego związku. Wygodne jest dla mnie życie singla. Żadnych zobowiązań, marudzenia, a jak mi się chce bzykać, to się umawiam. Tak jest lepiej dla mojego umysłu – dziewczyny często wprowadzają chaos.

M: Aż spotkam miłość! Naprawdę wierzę w to, że kogoś tam poznam i się zakocham. Musi być ktoś taki, kto pragnie stałego związku! W końcu po to jest ta aplikacja – dla ludzi szukających swojej drugiej połowy.

Ciągle brzęczy ci telefon, to pewnie powiadomienia z Tindera...

K: (Śmiech) Rano zalajkowałem zdjęcie fajnej laski i teraz widzę, że odlajkowała moje. Będzie bzykanie!

M: Chwilę temu polubił moje zdjęcie jakiś Kamil. Spodobał mi się, więc odpowiedziałam na zaproszenie do flirtu. Może to będzie moja druga połowa?

Udostępnij na  (77)Zobacz komentarze (2)