Wieści dla Millenialsów. Wagina Taylor Swift na prezydenta

żurnalista

Samozwańczy varsavianista i krytyk społeczny. Próbował swoich sił w świecie filmu, reklamy, handlu, a nawet społecznictwa. Wieczorami, zwłaszcza w weekendy, walczy w Internecie na argumenty z licznymi antagonistami. Uważa, że czyni go to zamaskowanym superbohaterem. Twórca larpów i gier miejskich, kocha podróżować sposobami niestandardowymi. Jako literacki hipster czyta rzeczy, które już dawno nie są modne i prawdopodobnie już nigdy modne nie będą. Najłatwiej jest go spotkać nieogolonego z kubkiem po brzegi wypełnionym kawą i papierosem niedbale zatkniętym w zębach.

 1 min. czytania
 0
 3
 23 listopada 2015
Źródło: Youtube
Jednym zdaniem: Wagina Taylor Swift jako nośnik wiedzy tajemnej dla millenialsów.

Jest urocza i każdy chciałby ją mieć. Przynajmniej pełniącą ważne państwowe stanowisko. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jedna z inteligentniejszych wagin na świecie. Trudno zrozumieć, czemu kliknąłeś w tak gówniany tytuł, ale skoro mamy już Twoje millenialsowe zainteresowanie, to wspólnie z wargami Taylor spróbujemy przekazać Ci kilka ważnych informacji.

Wagina Taylor donosi: z Paris Hilton wszystko okay. Serio. A jeśli nie wiesz, czemu masz flagę Francji na profilowym to wyjaśniam: dlatego że nastąpił tam atak terrorystyczny (w Paryżu). Dlatego właśnie jesteś solidarny. Teraz powinieneś ją zmienić na flagę Nigerii. Tam też był zamach.

Od niedawna w Teatrze Narodowym (taki YouTube na żywo) leci „Kordian”. Story jest dość spoko, o zamachu na cara, który był też królem Polski. Kordian miał być trylogią (jak np. „Hobbit”, wiesz, trzy części i te sprawy), ale nie wyszło. Wargi Taylor mają już bilet. Jeśli nie chce Ci się iść (albo starzy nie dadzą na bilet), to oglądnij streszczenie dramatu u Mietczyńskiego:

Bardzo szanuję Taylor i o ile mi wiadomo, to żadnych zdjęć jej waginy nie ma w Internecie. Szkoda. Jeśli jeszcze nikt Ci tego nie powiedział, to jaranie się waginami celebrytek nie jest ok. Zmień hobby.

Statystyki donoszą, że właśnie straciłeś zainteresowanie tym tekstem.

Mimo wszystko doczytałeś aż tutaj, bo wciąż masz nadzieję, że będzie coś o waginie Taylor Swift. Nie. Ale dowiesz się, że ta śmieszna, mała gitarka, na której ona czasem gra, to ukulele.

Udostępnij na  (3)Skomentuj