Mroczne dusze na słowackim płótnie. Miroslav Pecho – artysta zafascynowany Beksińskim

żurnalista

Samozwańczy varsavianista i krytyk społeczny. Próbował swoich sił w świecie filmu, reklamy, handlu, a nawet społecznictwa. Wieczorami, zwłaszcza w weekendy, walczy w Internecie na argumenty z licznymi antagonistami. Uważa, że czyni go to zamaskowanym superbohaterem. Twórca larpów i gier miejskich, kocha podróżować sposobami niestandardowymi. Jako literacki hipster czyta rzeczy, które już dawno nie są modne i prawdopodobnie już nigdy modne nie będą. Najłatwiej jest go spotkać nieogolonego z kubkiem po brzegi wypełnionym kawą i papierosem niedbale zatkniętym w zębach.

 4 min. czytania
 0
 111
 19 listopada 2015
Fot. ze zbiorów artysty
Jednym zdaniem: Rozmowa ze słowackim malarzem Miroslavem Pecho.

Gdy pierwszy raz widzi się jego prace, od razu na myśl nasuwa się Beksiński. Są mroczne, przytłaczające, a przy tym fascynujące i przyciągające wzrok. Godzinami można się w nie wpatrywać w akcie estetycznego masochizmu. Zawładnęły sercami wszystkich członków grupy na Facebooku „Lovecraft Historical Society”, która skupia miłośników grozy. Aż trudno uwierzyć, że te cuda wychodzą spod pędzla prawdziwego człowieka.

Patryk Stryjewski: Twoje obrazy są niesamowite. Co było inspiracją dla tych prac?

Miroslav Pecho: Inspirację dla mojej sztuki biorę głównie ze swojego wnętrza i uczuć. To bywa bardzo przytłaczające i trudne, jednak jako artysta postrzegasz i doświadczasz świat wokół siebie w bardzo specyficzny i unikalny sposób. Odczuwasz przedmioty, światło i zapachy w intensywnej formie. To może być bardzo inspirujące i pobudzające, ale też niszczące i wyczerpujące. Inspiracja i wpływ innych artystów również są niezbędne dla mojego rozwoju. Znalezienie swojego stylu i techniki jest wiecznym zadaniem, które stawia przed Tobą Twoje płótno.

Fot. ze zbiorów artysty

PS: Ciemność, której tak pełno w Twojej sztuce, dostrzegasz w sobie czy wokół siebie?

MP: To bardzo trudne pytanie. Każdy skupia się na czymś innym. Ciemna strona ludzkiej duszy jest dla mnie interesująca jako coś normalnego. Jak kwiaty. Próbuję ujawnić to, co wszyscy chowamy w sobie. Nie chcę pokazywać tego, co widzą wszyscy. Poza tym wciąż poszukuję elementów, które są w jakiś sposób tajemnicze. To bardzo ważne dla mojej sztuki. Ciemność widzę wszędzie, tak jak i światło, ale w moich pracach skupiam się na tej pierwszej rzeczy.

PS: Czy poszukujesz mroku również w ludzkich duszach?

MP: Każdy z nas ma w duszy ukryte miejsce, które jest w pewnym stopniu ciemne. Lubię odkrywać „rzeczy”, które są dla nas normalne, na które wiemy jak reagować. Ale ja widzę i chcę pokazać drugą stronę tego wszystkiego. Moment, w którym coś poszło nie tak, nie zadziałało w sposób, którego byśmy się spodziewali.

PS: Czy myślisz, że w ten sposób mówisz nam wiele o samych ludziach?

MP:Myślę, że moja sztuka odzwierciedla prawdziwą naturę człowieka. Często słyszę od ludzi, że to do nich przemawia. To znaczy, że moje prace naprawdę mają z nimi coś wspólnego. Każdy z nas musi zmagać się w życiu z różnymi sytuacjami i każdy jest inny. Staram się przelać reakcje na papier, płótno etc. Próbuję odkryć i ukazać schowaną twarz rodzaju ludzkiego. Tę ukrytą w naszych duszach.

Fot. ze zbiorów artysty

PS: Na zdjęciach widzę wiele obrazów. Jak długo zajęło Ci zebranie tej kolekcji?

MP: Zacząłem tworzyć odkąd skończyłem 7 lat, ale najistotniejsze prace, dzięki którym zacząłem czuć się jak artysta, powstają od 2009 r. Powiedziałbym, że ostatnie 5 lat było bardzo ważne w procesie przekształcania mojego życia w sztukę.

PS: Czy były jakieś powody, dla których akurat ten okres miał na Ciebie taki wpływ?

MP: Tak. Skończyłem szkołę (Miroslav Pecho posiada wyższe wykształcenie artystyczne - przyp. autora) i miałem więcej czasu, żeby zająć się malarstwem. By rozwijać je i czynić lepszym. Myślę, że to sprawiło, iż zacząłem myśleć bardziej jak artysta.

PS: Widzę, że niektóre prace opisujesz jako hołd dla Beksińskiego. Jak istotny jest dla Ciebie ten artysta?

MP: Beksiński jest dla mnie bardzo ważny. Lubię jego technikę i atmosferę prac. Kiedy oglądam jego obrazy, zwłaszcza te ostatnie, czuję się w pewien sposób zmobilizowany. Nie chcę go kopiować ani tworzyć niczego podobnego. Motywuje mnie jego energia do tworzenia sztuki, ta, którą emanuje jego twórczość.

Fot. ze zbiorów artysty

PS: Który obraz Beksińskiego jest dla Ciebie najbardziej inspirujący?

MP: Nie ma tylko jednej pracy Beksińskiego, która byłaby dla mnie najważniejsza. Działa na mnie wiele aspektów jego obrazów. W jednym może być to detal, w innym atmosfera. To tak samo, jakby ktoś poprosił Cię o wybranie ulubionego filmu. Wydaje mi się, że zależy to od nastroju człowieka.

PS: Trudno się z Tobą nie zgodzić. Jak wygląda życie artystów w dzisiejszych czasach?

MP:Jako artysta poważnie pracuję od 2 lat i jest to moja jedyna „praca”. Nie byłem w stanie znaleźć normalnego, typowego zajęcia, więc zdecydowałem się wrócić do tego, co wcześniej studiowałem i kochałem. Mam fanów i kolekcjonerów na całym świecie, lecz głównie w USA, Kanadzie, Szwecji, Francji, Włoszech i Hongkongu. Nie przypominam sobie, żeby ktoś z mojego kraju nabył jakiś obraz. Tutejsze warunki nie są zbyt dobre i dla większości ludzi kupowanie dzieł sztuki to luksus. W Słowacji nie wyżyłbym z moich prac. Z tego powodu skupiam się raczej na innych częściach świata.

Jeśli jesteście zainteresowani obrazami artysty albo chcielibyście zacząć kolekcjonować jego prace, polecamy stronę na Facebooku oraz stronę internetową.

Udostępnij na  (111)Skomentuj