
Nie ma tygodnia, by w Internecie nie powstał nowy trend. Było już picie piwa na czas, oblewanie się lodowatą wodą, jest też kropka nienawiści. O czym świadczy jej popularność? Poszukajcie odpowiedzi w tekście. Sami.
Dokładnie 12 miesięcy temu – w październiku 2014 roku – w portalu społecznościowym Facebook powstał fanpage „Kropka nienawiści.”. Jego autorzy regularnie umieszczają tam fragmenty rozmów różnych użytkowników, które zdają się emanować negatywnymi emocjami.

Skąd takie wrażenie? Wiadomości te pozbawione są emotikonów, co w wirtualnym świecie kojarzy się z wyrażaniem smutku, a jeszcze częściej złości. Jeśli na końcu zdania dodatkowo pojawi się kropka, można być niemal pewnym, że rozmówca żywi do nas urazę albo ma do nas żal.
Udostępniane na profilu zrzuty ekranów z czatów czy SMS-ów często po prostu bawią. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przekazywanie emocji w Internecie za pomocą samych słów i symboli wygląda raczej nieudolnie. Świadczyć o tym mogą ironiczne wypowiedzi, w których po kropce specjalnie dodaje się w nawiasie informację, że to jest właśnie słynna „kropka nienawiści”.
Z drugiej strony trend taki pokazuje, jak bardzo w dzisiejszych czasach rzeczywiste relacje zastępuje ich wirtualny odpowiednik. Można tutaj zauważyć także zapotrzebowanie na dzielenie się emocjami – szczególnie tymi negatywnymi – z innymi ludźmi za pośrednictwem Internetu.

Popularność fanpage'a doskonale obrazuje skalę tego zjawiska. W kilka dni od powstania profilu na Facebooku polubiło go ponad 40 tys. osób. Tymczasem „Kropka nienawiści.” obchodzi właśnie swoje pierwsze urodziny, a wraz z nią – 223 tys. fanów.
Nam nie pozostaje nic innego, jak życzyć pomysłodawcom wytrwałości i dalszego rozwoju.
Wszystkiego najlepszego.