
Jak sprawić, by subskrypcji na kanale youtubowym stale przybywało, a prezentowane treści cieszyły się dużym powodzeniem? Włodek Markowicz podaje swój przepis na sukces i wyciąga tym samym rękę ku nowym użytkownikom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kamerą.
Imię? Włodek. Zawód? Vloger. Kiedyś prowadzenie dobrze prosperującego bloga było wyczynem, ale rok 2015 zmusił młodych ludzi do pójścia o krok naprzód. Nie wystarczy bowiem napisać ciekawej notki, wrzucić kilku zdjęć i od czasu do czasu poodpisywać na komentarze czytelników. Era Vloga wymaga ciekawej osobowości, lotnych tematów i umiejętności swobodnego przekazywania treści, siedząc bądź stojąc przed obiektywem kamery.
Pierwszą kwestią, którą porusza Włodek, jest sztuka opowiadania historii. Mało kto zdaje sobie sprawę z potęgi tej umiejętności, więc siłą rzeczy ta kwestia często jest pomijana przez vlogerów. Jeżeli przekażemy w swoim materiale tylko samą puentę, samo sedno, to widz nie zarejestruje tego w tak mocny sposób, w jaki zrobiłby to poprzez odczuwanie całej opowieści, którą chcemy mu przekazać. Konsument naszych treści potrzebuje pokazania drogi, którą przeszliśmy aż do momentu powstania puenty. To dobrze stworzony scenariusz i reżyseria tworzą fundamenty historii a nie, jak myśli większość vlogerów, sam montaż czy dobrze dobrane audio. Inną, równie ważna rzeczą powiązaną ze sztuką opowiadania historii jest wywoływanie emocji podczas montażu. Jest to według Włodka jeden z głównych wyznaczników dobrego materiału filmowego.
Sztuka opowiadania historii łączy się z innym, równie ważnym punktem, jakim jest bycie autentycznym przed kamerą. Każdy z nas codziennie zakłada różne maski i jest to zjawisko nieuniknione, bo nie możemy w 100 proc. być sobą każdego dnia i w każdej sytuacji. Ludzie i zdarzenia determinują nasze zachowanie i niejako zmuszają nas do przyjęcia odpowiedniej kreacji. Niektórzy nie zdają sobie jednak w ogóle sprawy, że takie maski nakładają, a kluczowa jest umiejętność oddzielenia tego, jacy jesteśmy dla innych od tego, jacy jesteśmy naprawdę. To autentyczność jest tym, co sprawia, że ludzie chcą nas oglądać i wracają na nasz kanał. Sukces na YouTubie możemy osiągnąć poprzez zdjęcie wszystkich masek, a jest to rzecz trudna, gdyż na ogół nie lubimy tego rodzaju ekshibicjonizmu emocjonalnego. Ludzie jednak są w stanie wybaczyć bardzo dużo, lubią szczerość i mają dosyć sztucznych osobowości, które serwują im media. Niesamowicie łatwo jest zamienić wszystko w żart, w sarkazm, ironię, bo nie bazujemy wtedy na prawdziwych emocjach i nie wyrażamy konkretnie własnego zdania. Nie chodzi o to, by być na siłę zabawnym, ale o to by dzielić się z innymi tym, co samych nas cieszy i zbierać tym samym grono odbiorców.

Jak sobie radzić z chęcią tzw. „przebicia się” i jednoczesnym brakiem aktywności wśród widzów? Najważniejsze jest ciągłe próbowanie i wiara, że jak robi się coś dobrze, to w końcu efekty naszej pracy zostaną docenione. Według Włodka, kluczem do wypromowania kanału jest danie innym powodu, żeby powiedzieli o nas znajomym. Należy skupić się na tym, co konkretnie chce się zrobić, a nie na tym, jak kupić społeczność YouTuba i rozbudować swój kanał. Nie bójmy się także bycia ocenianym. Zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy będą nam wmawiali, że nie nadajemy się do bycia vlogerem a nasze filmy są nic niewarte. Ważne jest to, że kochamy to, co robimy i ciągle chcemy się rozwijać, dlatego warto przejmować się jedynie konstruktywną krytyką. Dobrze jest zapoznać się z tzw. „modą na hejting” i zastanowić się, czy jesteśmy na tyle silni psychicznie, aby nie przejmować się złymi opiniami pod filmami, które na pewno po jakimś czasie się pojawią.
Jeśli chcesz kręcić dobre materiały to możesz. „Yes, you can” – przytacza znany slogan Włodek, motywując jednocześnie młodych ludzi do wiary, że brak wyspecjalizowanego sprzętu nie musi być przeszkodą w nagrywaniu dobrych materiałów. Wystarczy używana kamera z allegro i dobry obiektyw, na którego nie trzeba wcale zbierać pieniędzy przez parę lat. Dobrze jest przejrzeć fora internetowe, poczytać opinie innych użytkowników, by uświadomić sobie, że dobry sprzęt nie oznacza, że materiały od razu będą lepsze.
Video to tylko pewna składowa tego, co serwujemy widzom. Bardzo dużo ludzi nie koncentruje się przy montażu filmu na ścieżce dźwiękowej, której chce użyć. Często jest ona dobierana pospiesznie, niedbale i nie wyraża tego, co tak naprawdę chcemy przekazać w materiale. Błąd! – grzmi Włodek i nawołuje do zmiany takiego zachowania. Dobrze jest zapoznać się z limiterem, który w programach do montażu jest często narzędziem pomijanym, a to on pomaga ustawiać głośność audio tak, aby przez cały film dźwięk był na jednym poziomie. Inny problem, z którym borykają się początkujący, ale także ci zaawansowani vlogerzy, to wyszukiwanie muzyki, którą bez konsekwencji prawnych można za darmo wykorzystać w swoich nagraniach. Skąd najlepiej czerpać audio? Z YouTuba! Serwis youtube.com w zakładce „narzędzia do tworzenia” posiada dużą bazę darmowej muzyki, którą vlogerzy mogą bez problemów i limitów wykorzystywać do własnych potrzeb. Inną możliwością zaproponowaną przez Markowicza jest korzystanie z zasobów Creative Commons, gdzie po zarejestrowaniu się i otamowaniu wybranego materiału muzycznego, można użyć go do swoich prac.
Składowe filmu to treść, video i audio. Bez dobrej treści tak naprawdę nie mamy nic, dlatego warto przemyśleć, co tak naprawdę chcemy przekazać innym, a dopiero potem pomyśleć o formie, którą nadamy naszym materiałom. Przerost formy nad treścią nigdy się nie sprawdza, bo konsument YouTuba też człowiek i swój rozum ma.