Ta scena wygląda znajomo? Jak animacje czerpią z filmowych klasyków

żurnalista

Miłośnik muzycznych festiwali, folk metalu, ale muzyki filmowej i nieco spokojnejszej. Student Łódzkiej Szkoły Filmowej i przyszły kierownik produkcji (i oby producent!). Pasjonat nowinek telewizyjnych oraz filmowych, a do tego fan polskiego kina i animacji. Prywatnie fan internetowych wpisów Magdy Gessler i imprezowy wodzirej. Redaktor tvnfakty.pl, a teraz również Today.pl. Łodzianin z energią i ciekawymi pomysłami.

 4 min. czytania
 0
 46
 20 stycznia 2016
fot. Facebook Toy Story
Jednym zdaniem: Odwołania do klasyków filmowych w popularnych animacjach.

Jak często zdarzyło się Wam podczas oglądania filmów animowanych przeżyć déjà vu? Choć scenariusze popularnych produkcji Disneya czy Dreamworks są najczęściej oryginalnymi pomysłami, to znaleźć w nich można wiele nawiązań do fabularnych klasyków kina. Prezentujemy najciekawsze z nich.

W zasadzie cały „Shrek” studia Dreamworks naszpikowany jest odniesieniami nie tylko do znanych nam już produkcji, ale wielu elementów popkultury. Chociażby wjazd do Zasiedmiogórogrodu w wykonaniu Osła to nic innego jak nawiązanie do „Gliniarza z Beverly Hills”. A warto dodać, że Eddie Murphy grający główną postać w „Gliniarzu” podkładał też głos towarzyszowi Shreka. W Zasiedmiogórogrodzie na szyldach sklepowych nie brak takich marek jak „Versachery”, a sama nazwa „Far Far Away” stylizowana jest na słynny napis „Hollywood”.

Seria „Shrek” to cała kopalnia różnego rodzaju nawiązań. Mamy między innymi scenę z pierścionkiem nawiązującą do „Władcy Pierścieni” oraz z Pinokiem wywijającym skomplikowane figury na linie niczym Tom Cruise w „Mission: Impossible”.

Drugą największą kopalnią genialnych nawiązań jak seria „Toy Story”. Mamy tu między innymi odwołania do „Egzorcysty” (przekręcająca się głowa Chudego), serii „Indiana Jones” (ucieczka przed toczącym się głazem), „2001: Odysei kosmicznej” (bieg Buzza Astrala w tunelu) i „Zawrotu głowy” Hitchcocka (scena malowania Chudego). Już sama czołówka z napisami drugiej części zabawkowej historii to nic innego jak hołd dla „Supermana” z 1978 roku, który zaczynał się w niemal identyczny sposób.

Pixar oczko do widza puszcza dużo częściej niż nam się wydaje. Chociażby w „Gdzie jest Nemo?” kłótnia ojca z synem to nawiązanie do oscarowej „Sprawy Kramerów”, a scena z rekinem to przede wszystkim hołd dla „Lśnienia” i Jacka Nicholsona. Mamy też oczywiście delikatne nawiązanie do „Titanica”, gdzie Dory i Marlin bez przeszkód można momentami zidentyfikować z Rose i Jack’iem. Zatopiony statek, na który natknęli się bohaterowie animacji również zidentyfikować można z dziełem Camerona. Pojawienie się dziewczynki w gabinecie dentystycznym przywodzi na myśl jedynie „Psychozę”.

W „Autach” mamy między innymi scenę przelotu na tle Księżyca niczym z „E.T.”, a sekwencja otwierająca „Ratatuj” to zdecydowanie ukłon w stronę fanów „Dobrego, złego i brzydkiego”. W tym samym filmie mamy również nawiązanie do „Rocky’ego” (trening na kawałku steka).

W „Wall-E” widzów uraczono odniesieniami do „Gwiezdnych Wojen” (światło puszczane przez Eve) czy „Odysei kosmicznej”. Fani stworzyli nawet ze scen animacji trailer, który śmiało mógłby reklamować nowe „Gwiezdne Wojny”.

Animowane nawiązania to nie tylko obraz. O to, aby całość dobrze się oglądało, dbają też osoby odpowiedzialne za dubbing, przystosowując go do kraju, w którym film będzie wyświetlany. Chociażby w pierwszej części „Madagaskaru” bohaterowie, lądując na wyspie, w polskiej wersji językowej zastanawiają się, czy nie są czasami w w Sopocie.

Podobnych smaczków w filmach animowanych jest dużo więcej, a my zachęcamy do ich wyłapywania :).

Udostępnij na  (46)Skomentuj