Film – trudna branża dla młodych?, cz. II

żurnalista

Miłośnik muzycznych festiwali, folk metalu, ale muzyki filmowej i nieco spokojnejszej. Student Łódzkiej Szkoły Filmowej i przyszły kierownik produkcji (i oby producent!). Pasjonat nowinek telewizyjnych oraz filmowych, a do tego fan polskiego kina i animacji. Prywatnie fan internetowych wpisów Magdy Gessler i imprezowy wodzirej. Redaktor tvnfakty.pl, a teraz również Today.pl. Łodzianin z energią i ciekawymi pomysłami.

 5 min. czytania
 0
 53
 11 grudnia 2015
"Podróż" reż. Adam Bialiatski, fot. Alicja Chapko (studenci Łódzkiej Szkoły Filmowej)
Jednym zdaniem: Studenci Łódzkiej Szkoły Filmowej o pracy w filmie i zawodowej przyszłości.

Praca w filmie daje wiele możliwości. Niektóre twarze doskonale znamy – wciąż widzimy je na szklanym ekranie, innych kojarzymy jedynie z nazwiska. Jak swoją przyszłość widzą przyszli kierownicy produkcji, montażyści, scenarzyści, twórcy animacji i fotografowie?

Przeczytaj pierwszą część opowieści studentów o tym, czy film to trudna branża dla młodych.

Choć całemu światu znane są głównie nazwiska aktorów i reżyserów, Łódzka Szkoła Filmowa kształci też przyszłych filmowców innych specjalności. Oprócz Wydziału Aktorskiego znaleźć można też Wydział Organizacji Sztuki Filmowej (z kierunkiem organizacja produkcji filmowej i telewizyjnej), Wydział Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej (oprócz wspomnianej reżyserii są również montaż filmowy oraz scenariopisarstwo) oraz Wydział Operatorski i Realizacji Telewizyjnej (ze sztuką operatorską, fotografią oraz filmem animowanym i efektami specjalnymi). Możliwość studiowania na jednym z czterech wydziałów często rodzi porównania filmówki do Hogwartu – szkoły magii z „Harry’ego Pottera” J. K. Rowling.

Co roku o miejsce na każdym kierunku walczą w Łodzi dziesiątki, a nawet setki osób. Na większości z wymienianych specjalności naukę zaczyna zaledwie kilkunastu kandydatów. Tylko w tym roku spośród 692 chętnych na aktorstwo wybrano tylko 22 osoby, a z 91 skorych studiować fotografię naukę rozpoczęło 10 osób. Czy warto było starać się spełniać swoje filmowe marzenia? Jak po pierwszych latach studiowania w Szkole Filmowej w Łodzi swoją przyszłość widzą przyszli artyści?

Nie mówcie, że się nie da

Maciek, student animacji i efektów specjalnych (III rok)

Zacznę od tego, że według mnie branża filmowa wcale nie jest trudna dla młodych. Może sprawiać takie wrażenie na początku, gdy jeszcze nie wiadomo, w jaką stronę pójść i jak się dostać na konkretne pozycje. Myślę, że jeśli komuś bardzo na czymś zależy i konsekwentnie pokonuje kolejne stopnie, żeby znaleźć się tam, gdzie chce, nie ma czegoś takiego jak niekorzystna sytuacja rynkowa. Historie ludzi, którzy znaleźli się w biznesie filmowym, bardzo często przybierały skrajnie różne drogi. Kartą przetargową w takiej branży jest mocne portfolio i ludzie, których się zna. Bez tego rzeczywiście trudno odnaleźć się w tym zawodzie.

Szkice koncepcyjneFot. Maciej Wierzejski

Monika, studentka scenariopisarstwa (IV rok)

Na razie mam szczęście – byłam jedną z trzech osób ze scenariopisarstwa, których teksty były rozwijane i zrealizowane w Akson Studio. Film „Nowy Świat” składa się z trzech części – „Żannę” pisałam ja z Elą Benkowską z Gdyńskiej Szkoły Filmowej, „Azzama” pisała Iza Aleksandrowicz, a „Wierę” pisał Maks Nowicki. Film był pokazywany na tegorocznym Gdyńskim Festiwalu Filmowym. Cały projekt powstał z inicjatywy Grzegorza Łoszewskiego, który był naszym wykładowcą, nawiązał kontakt z producentem, prowadził teksty. Szczególnie się cieszę, że mogłam poznać (m.in na planie) wiele osób po studiach lub w trakcie, szczególnie Elę, i mam nadzieję że będziemy pracować razem w przyszłości.

Tu staż, tam konkurs, wszędzie inteligencja

Kamil, student organizacji produkcji filmowej i telewizyjnej (III rok)

Na jednych z pierwszych zajęć usłyszałem, że część moich wykładowców z powodu pracy zawodowej przeszła co najmniej jeden zawał, a kierunek, który sobie wybrałem, jest jednym z najbardziej stresogennych nie tylko w branży filmowej, ale i spośród wszystkich zawodów ogółem. Na razie jestem jeszcze pod płaszczem ochronnym Szkoły Filmowej w Łodzi, ale już teraz wiem, że muszę myśleć o swojej przyszłości. Trudno młodej osobie będącej zaraz po studiach wejść na rynek pracy w swojej specjalizacji. Dlaczego? Dlatego że pracodawcy szukają osób z dużym doświadczeniem, co w żaden sposób mnie nie dziwi. Dlaczego producent, który ponosi duże ryzyko, ma zaryzykować jeszcze bardziej, zatrudniając na stanowisku kierownika planu czy kierownika produkcji osobę mało doświadczoną? Znacznie łatwiej i korzystniej jest zacząć od bycia asystentem w mniejszych projektach czy wcześniej odbyć kilka (niestety) bezpłatnych zazwyczaj staży, np. w telewizji.

Sabina, studentka montażu filmowego (III rok)

Wydaje mi się, że w przypadku montażu, jak i zapewne w przypadku innych filmowych specjalności sporo zależy od talentu i szczęścia. W montażu – nie ukrywajmy – szczęście to w dużej mierze polega na współpracy z odpowiednim reżyserem. I nie chodzi tutaj o kwestię „dobry / zły reżyser”, bo to przecież względne. Chodzi tu o wzajemne zrozumienie, o kwestię bardziej charakterologiczną. Oczywiście, w tak niszowym zawodzie zawsze jest trudno się wybić. Popyt rodzi podaż, a zapotrzebowanie na kulturę nie jest wysokie. W efekcie droga do sukcesu w branży filmowej nie jest usłana różami. Często zdarza się, że trzeba ryzykować, kombinować, pracować ponad siły. Zawsze jest problem z funduszami. Mimo tego, wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest naprawdę dobry, a przy tym wystarczająco zdeterminowany, to zazwyczaj udaje mu się coś osiągnąć. Zarówno w kraju, jak i zagranicą jest sporo programów wspierających młodych twórców, które dają szansę wybicia się. Trzeba tylko pamiętać, że oprócz bycia artystą, w tej branży trzeba być również takim biznesmenem w skali mini. Trzeba szperać, szukać konkursów, wysyłać prace na festiwale, śledzić newsy, bawić się w całą towarzyszącą temu papierologię. Lub mieć od tego ludzi :).

Łukasz Filak, student fotografii (V rok)

Jeszcze nie tak dawno fotograf był dla ludzi kimś w rodzaju maga, który zamiast różdżki dzierżył w ręku aparat, a praktyki alchemiczne dopełniał w swojej ciemnej pracowni, do której drzwi były przecież zamknięte. Należy pamiętać, że w zasadzie film niczym od fotografii się nie różni. W swej istocie posiada bowiem jej zwielokrotnienie i potrzebuje na przemian światła i cienia. Nie ma takiego filmu, którego nie dałoby się przełożyć na fotograficzny „storytelling”, oprawiony w osobne ramy i wywieszony na ścianach galeryjnych. Dzieje się tak przecież w procesie konstrukcji filmu, ale w bardziej roboczych warunkach, sporządzając storyboard w oparciu o scenariusz, który uważam za dzieło skończone. Taki „galeryjny seans” wymaga jednak zasobnej wiedzy wizualnej, do której niestety przyzwyczajony do migocząco-huczącej błyskotki motłoch stał się przyzwyczajony. Uwielbia bowiem, kiedy się go prowadzi, niczym jucznego wielbłąda, stawiając przed jego oczami coraz to bardziej wyrafinowane kombinacje stylów ułudy. Osobiście uważam, że w czysto technicznej strukturze filmu nic nie zmieniło się od czasów poruszenia fotografii. Reszta to determinizm technologiczny, za którym stoi czysty biznes. Jeśli ktoś czuje się biznesmenem albo po prostu lubi zaiwaniać z całą rzeszą sprzętu (który jest istotnie zabawką), żeby oczarować tłum nieposiadający wymogów wobec siebie, staje się wówczas złotnikiem. Nie chcę negować kina, a co za tym idzie także fotografii. Jestem jednak zdania, że większość poruszonych tworów wizualnych powinna zakończyć się na etapie scenariusza lub powieści, a treści posiadające w swojej możności ożywienie warto pokazywać w miejscach bardziej wysublimowanych, czyli w galeriach. To trochę jak z modnym ostatnimi czasy olejem palmowym: albo jesz przetworzone produkty, albo coś „prawdziwego”.

Nauka w szkole filmowej to dopiero początek artystycznej drogi. Realizacja studenckich etiud filmowych daje wstępne doświadczenie, które będzie można przełożyć na późniejszą pracę. To, jak każdy wykorzysta czas spędzony w szkole, zależy już jednak od niego samego. Wciąż sobie to powtarzam – Adrian, student organizacji produkcji filmowej i telewizyjnej (III rok).

Udostępnij na  (53)Skomentuj